wtorek, 26 lutego 2013
Miłość zabija.
Wstyd. Spadł już dawno jego nienawiść do samego siebie już go przerosła. Bał się ludzi, swojego lęku przed jutrem przed całym światem. Nie wiedział kiedy to się skończyło bo nie znał startu. Zimny jak lód, twardy jak skała. Jego pozory. " Chyba umieram od środka, gasnę jak świeca, bo obiecał mi ten świat mniej niż niosę na plecach " Był człowiekiem bezlitosnym nawet dla siebie. Chęci dobra otoczyły go piekłem pragnące śmierci i łez ludzi niewinnych. '' Ta prosta droga, którą trzeba było przebyć codziennie, myśląc jak kolejny dzień przeżyć w piekle" Miłość do drugiej osoby zabiła wiarę w jego piękno. Został sam. Samotność. '' Próbowali odnaleźć swój spokój w szczęściu nawzajem, nie mieli wspólnych marzeń, chociaż od zawsze byli razem" Stał się kruchy jak szkło, pękł. W chwili jego upadku ludzie musieli zginąć. Jego złość zapomniała co to żal. Krzyczał bólem którego doświadczył. Chcąc go pokazać innym, dotknąć ich tym samym. Skrzywdził ich bliskich, pokazał krzywdę która go spotkała. Śmierć była jego przyjacielem którego przedstawił go innym. Popełniał błędy których nie był w stanie zatrzymać . Dokonywał tego czego pragnął, zemsty. Dzielił się pychą. Nie był w stanie się stanąć w miejscu. Udowonił, że wie co to znaczy odwzajemnienie. Śmierć nie była mu straszna, wręcz przeciwnie. Zabiło mu to co czym żył, można było to nazwać tlenem. Przy każdym oddechu czuł szczęście i cieszył się każda chwila.'' Dlatego nic mi się nie chce, szczęście wchłaniam z powietrzem '' Dziś to przepadło w niepamięć. Postanowił dokończyć to co zaczął. Zabrał władze nad życiem innych, przejął kontrole nad każdą sekundą ich życia. Uśmiechał się i zapytał niewinnych, czujecie to co ja? Cisza nastała. Wiedział czego chce, za czym ulega. '' Takiego świata ja nie chcę, wiec go sobie ulepszę. '' Zabiegał się o zabranie szczęścia innym tak jak jemu zostało to odebrane bez jego zgody. Nie chciał spawiedliwości, bo w nią nie wierzył. Wymierzył sobie i innym wysoką poprzeczkę, cierpienie w czasie. On tak cierpiał, cierpiał nie znając dnia i godziny nieszczęścia, w końcu przyszło. Nie zapraszał śmierci, sama zapukała do jego drzwi. '' Będziesz o niej myślał, aż po dzień swojej śmierci. '' A przecież miał marzenia, miał chęci do wszystkiego, był wzorem do naśladowania. Nie ma tego, nie ma tej osoby. Teraz jest gniew i zemsta której osiągnie. Mimo wszystko nic mu nie zastąpi tego co miał ale żeby mógł się z tym pogodzić musiał ranić z nienawiścią innych. Na koniec jego serce doznało stanu skupienia a oczy oceanu łez, ciało hipotermii. " Oczy suche a mam więcej w sobie łez niż ściana płaczu " Cel został osiągnięty, śmierć bliskiej osoby, osób niewinnych i samego siebie. Wstyd, zniszczyć własną nie kontrolą to co się dostało najcenniejszego. Zagubił się i błądził, błądził tak aż nie wytrzymał, nie chciał, nie zdołał. Nawet krzyk by nie pomógł. '' Ty mnie odnalazłaś ,mówisz że mnie uratujesz ?szybciej,bo z dnia na dzień coraz mniej czuje '' Jest mi źle, gdy nie mogę pomóc niewinnym ludziom, niee to nie potwory. To ludzie którzy szukają ukojenia, ciepła, miłości i przede wszystkim szczęścia. Zwierzęta szukające pokarmu. Zamiast stać bezczynnie pokaż, że tez masz uczucia że masz serce które bije i nie jest z kamienia. Wystaw dłoń a zostaniesz za nią złapany.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
uwielbiam Ciebie i Twoje teksty.. :*
OdpowiedzUsuń